czwartek, 16 kwietnia 2015

Sąsiedzki trening :)



Wiecie co jest najfajniejsze w treningach? To, że można dowolnie zmieniać zarówno ćwiczenia, jak i towarzystwo, miejsce... no i tak zmieniłam (znowu) za namową sąsiadki :) Obie trenujemy dość wytrwale, obie opisujemy swoje perypetie na blogu i tak na dobrą sprawę obie mogłybyśmy sobie pomachać z okna, tak blisko siebie mieszkamy. To musiało skończyć się wspólnym treningiem :D Zabiegana Ania i Fit Maminka! A razem z nami Nessi, które zdecydowanie obie uwielbiamy :D Niezły z tego wyszedł trójkącik! :D 

Wybrałyśmy się na crossfit, gdzie sprawdziłam swoje siły pod okiem innego trenera. Miałam obawy czy dam radę, bo słyszałam, że trener ten lubi spuszczać solidne manto! No, ale ja lubię, jak się ktoś nade mną pastwi ;) Spróbowałam... lekko nie było! Było ciężko. Dawałam z siebie wszystko, ale sporo mi jeszcze brakuje. No cóż... jest nad czym pracować! Mogłabym się wytłumaczyć, że przed crossem zaliczałam solidne podbiegi i byłam już na lekkim zmęczeniu :P ale nie o to chodzi, by się usprawiedliwiać. Trzeba zacisnąć zęby i docisnąć tempo :) W końcu trening czyni mistrza! :D Podsumowując... trening mnie zabił :D było super i może od czasu do czasu wrócę tam na gościnne występy ;) Bo...czemu nie? W fajnym towarzystwie zawsze raźniej i lepiej i weselej ;) Jest mobilizacja, jest siła, jest SATYSFAKCJA! To chyba najważniejsze :)

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Lany Poniedziałek :)

Czasem słońce, czasem śnieg... Emotikon tongue czy jakoś tak Emotikon tongueniezależnie od warunków, biegniemy przed siebie Emotikon grin
Dawno nie biegałam takich dystansów... a dziś pozwoliłam sobie na małą samowolkę Emotikon tongue niech będzie, że z okazji Świąt Emotikon grin i choć ostatnie kilometry były już walką o przetrwanie, to jednak wygrałam Emotikon smile podobno, jak się już nie może, uruchamia się wtedy charakter! To on biegnie do końca Emotikon wink 
W uszach Sabaton, w nogach 20 km endorfin, na ryjku uśmiech Emotikon grin Taki o to Lany Poniedziałek! 

poniedziałek, 23 marca 2015

Stumilowy las ;)

Każdy ma swoją bajkę, w której czuje się najlepiej. Ja mam swój stumilowy las. To tu kilometry nabierają rozpędu Emotikon wink

niedziela, 1 marca 2015

Otyliada 2015

Otyliada zaliczona Emotikon smile Miało być całonocne pływanie, a niestety kazano nam skończyć wcześniej. W związku z tym jest mały niesmak, bo zakładałam, że przepłynę 10 km. W efekcie wyszło 8.75 km - 5h 15 minut w wodzie! Ale nie ma co narzekać Emotikon grin Liczy się zabawa Emotikon grin Trener mocno dopingował, serwował kawę, a jego pomocnik częstował pysznymi muffinkami Emotikon grin I nawet Pani sędzia wkręciła się w humor trenera. Podsłuchała, jak krzyczy do mnie:
"jedziesz żołnierz! jedziesz!"

I sama zaczęła później solidnie meldować - "160 długość żołnierzu!" 
Emotikon grin Emotikon grinEmotikon grin
Pierwsze 5 km było przyjemne Emotikon grin Zrobiłam je w 2h 45min! Pojawił się także kryzys na 6 km, który udało się przezwyciężyć Emotikon smile Później już tylko wiosłowałam, jak zaczarowana Emotikon grin aż do końca Emotikon grin
Na koniec od zwycięzcy Otyliady (który przepłynął 13km!!!) dostałam w prezencie nowiutki czepek z osobistym autografem Otylii Jędrzejczak Emotikon grinTo było strasznie miłe! Dziękuję!!! Emotikon smile

niedziela, 15 lutego 2015

POMPA!!! :D

Dobry kompan do biegania to taki, który doskonale rozumie nasze bolączki w trakcie treningu. Z Anitą zgrałyśmy się idealnie już od pierwszych kilometrów Emotikon grin Zarówno podczas masowych startów, jak i luźnych wybiegań. Dziś, podczas ostrego treningu, także sprawdziłyśmy się, jako niezawodny team Emotikon grin
To miała być moja "ostatnia niedziela", czyli mega turbo łomot od Paweł Grzonka - Bieganie nadaje życiu rytm. Podbiegi na "Górce Śmierci"!!! Tyle, że jego plan się nie powiódł i znów nie zostałam żoną Hadesa Emotikon tonguechyba zostanę starą panną Emotikon tongue Emotikon grin Emotikon grin Emotikon grin a wszystko dzięki Anicie, z którą doskonale uzupełniałyśmy się motywacyjnie Emotikon smile


Ja: Już nie mogę, zaraz mi uda wybuchną!
Anita: Spoko, mnie też boli, nie martw się
Ja: Nie widać tego po Tobie
Anita: Umiem dobrze się maskować Emotikon wink
Ja: Oszustka! Emotikon grin

O ile podczas pierwszych podbiegów to ja kwiczałam i recytowałam słownik przekleństw, tak pod koniec zmobilizowana energią Anity, sama stałam się jej motywatorem Emotikon grin Układ idealny Emotikon grin Przetrwałyśmy 10 serii Emotikon grinw między czasie dorobiłyśmy się publiczności, która kibicowała nam i na koniec nawet były brawa i słowa uznania Emotikon grin ależ to było miłe!!! Emotikon smile
Na koniec seria pompek i ostatni kilometr w trupa! Było ciężko, a świadomość, że lecimy pod wiatr nie ułatwiała zadania... jakoś się udało! Nogi trzęsły się, jak galareta. To chyba oznaka, że było dobrze! Nawet bardzo dobrze Emotikon grin
IDEALNA NIEDZIELA Emotikon grin Emotikon grin Emotikon grin

poniedziałek, 19 stycznia 2015

Good job!!!

Są treningi, kiedy biegniemy z głową w chmurach i nie liczy się nic. Tylko lewa, prawa, wdech, wydech... wyłączamy umysł i dajemy się ponieść nogom Emotikon smile

Są także treningi, podczas których ważne jest skupienie, koncentracja, ponieważ bez tego nie wykonamy prawidłowo zadania.

Dziś zaliczałam ten drugi typ treningów, bo jeśli chce się osiągnąć dany cel, trzeba czasami dać z siebie więcej. Wycisnęłam z siebie więcej, niż byłam w stanie sobie wyobrazić. Podeszłam do treningu bardzo poważnie. Bo równie poważnie traktuję swój cel Emotikon smile

Na rozgrzewkę luźne 3 km + Interwały - sztuk 5 x 300m - tempo 4:00/km

Od samego początku tempo było solidne, zdecydowanie szybsze niż powinno. 1km - 4:30, 2km - 4:50, na 3km zwolniłam jeszcze bardziej, bo przecież nie bedę mieć sił na interwały! No i na dwóch pierwszych przyspieszeniach odczułam wcześniejsze tempo... udało się zejść tylko do 4:20 Emotikon unsure trzecie podejście już było lepsze Emotikon grin 4:00 jak w mordę strzelił! Emotikon grinprzyspieszenie czwarte - 3:50-4:00 Emotikon grin YEEEEEEAAAAAH!!!!!! Jest MOC! Emotikon grinOstatnie przyspieszenie... ewidentnie mnie poniosło! Albo GPS sobie jaja robił... 3:17?????? Szybko spuchłam, więc zwolniłam i próbowałam utrzymać się na poziomie 3:50-4:00 Emotikon grin

Jakoś poszło... świńskim truchtem wróciłam do domu i marzyłam o tym, żeby ktoś klepnął mnie w ramię i powiedział:

DOBRA ROBOTA MAŁA!!!

Niestety nikogo nie było, ale satysfakcja z dobrze wykonanego treningu jest najlepszą nagrodą Emotikon smile Na szczęście mogę Wam się pochwalić, więc to robię i poraz kolejny powtórzę...

Nie ma rzeczy niemożliwych! Jesteśmy w stanie wiele osiągnąć, musimy tylko tego bardzo CHCIEĆ Emotikon smile
 

niedziela, 18 stycznia 2015

Z cyklu... wygłupy na basenie :D

Ależ miałam dziś widownię na basenie Emotikon grin Emotikon grin Emotikon grin 

Dawno się tak nie ubawiłam... a raczej... dawno tak nie ubawiłam ratowników swoimi wyczynami Emotikon grin Tylko trener miał minę jakąś taką... no jak z tego obrazka Emotikon tongue tyle, że nie w wersji rudej Emotikon tongue 

Ostatnio moje pływanie jest dość nudne Emotikon tongue od czasu do czasu są wariacje pod wodą, ale generalnie wszystko mi wychodzi w miarę poprawnie, więc nie ma śmiechu... aż do dzisiejszego treningu Emotikon grin Bo podpowiedziałam trenerowi, żeby ogarnąć dziś skoki do wody i głównym celem było przepłynięcie całej długości basenu pod wodą. No to hop... skaczę raz, drugi, trzeci... ratownik wyciera okulary z wody, bo znów go obryzgałam Emotikon tongueups... Emotikon grin chyba była lekka decha Emotikon tongue Trener tłumaczy spokojnie, jak krowie na rowie, jak mam się wybić do skoku... ustawiam się i już chcę wykonać skok! W momencie kiedy się wybijam...kątem oka widzę rękę trenera, która wędruje w moją stronę, jakby chciał mnie szturchnąć albo sprzedać jakiegoś pstryczka (???) Nie wiem co chciał zrobić, ale ja chciałam się szybko wycofać ze skoku Emotikon grin tylko, że było już za późno Emotikon grin grawitacja zwyciężyła i runęłam do wody z piskiem...prosto na twarz... wynurzam się z cichacza i obserwuję... na twarzach ratowników konsternacja. U trenera także lecz z domieszką słynnego WTF??!! Emotikon grin

Drugie podejście... szykuję się do skoku, już się wybijam, już lekko zaczynam się odbijać! I ZNOWU!!! Widzę jego rękę, która ma zamiar mnie szturchnąć!!! GADZINA!!! Oczywiście znów chciałam szybko wycofać się ze skoku i oczywiście znów było za późno Emotikon grin Emotikon grin Emotikon grin Wyszło zatem kolejne jebut... twarzą pierdut i sruuu na dno basenu! Już pod wodą zaczęłam umierać ze śmiechu, więc i lekko się podtopiłam... wynurzam się i nie widzę już konsternacji... Było niedowierzanie Emotikon grin Ze śmiechu nie potrafiłam się wytłumaczyć, że to nie moja wina, to ręka trenera!!! Emotikon grin

Podejście trzecie... pogoniłam trenera, żeby stał daleko ode mnie Emotikon tongue niech jego ręka nie zbliża się do mnie podczas wybicia! Emotikon grin Ustawił się w rzędzie z ratownikami i stworzyli mi niezły doping Emotikon grin Najpierw była fala meksykańska, później głośne skandowanie "Ania! Ania!" Emotikon grin Emotikon grin Emotikon grin no i już ciszej słyszałam pytania: skoczy czy nie skoczy? Pewnie obstawiali, że nie skoczę Emotikon tongue a tu proszę, wyskoczyła jak strzała, wbiła się w taflę wody, zniosło ją na bok trochę, przez co czuła się jak Titanic zbliżający się do góry lodowej Emotikon grin tyle, że tą górą była boczna ściana basenu Emotikon tongue Ale znając zakończenie Titanica wolałam wcześniej odbić stery i wyjść na prostą Emotikon grin Emotikon grin Emotikon grin

Ufff... udało się Emotikon grin przeżyłam Emotikon grin Ale trenerowi chyba przyda się odpoczynek, bo po dzisiejszych wyczynach, mam wrażenie, że popadł w lekką depresję...