wtorek, 15 października 2013

Cierp ciało, jak żeś chciało! Czyli zgon kontrolowany :)

Poprosiłam trenera o specjalny trening na dziś J Urodzinowo, bez podpierdółki, bo ostatnio ciągle mi mało  :P

Chciałam to mam... i takie o to słodkości dostałam od mojego Kata:

6km luzu + rytmy (w sumie 3km) w tempie 4:20/km

Wieczorem dorzucam crossfit - wisienka na torcie :D

Biorąc pod uwagę, że na ostatnim crossie podpuszczałam trenera, że robi babski trening i w ogóle się nie zmęczyłam (oczywiście, że się zmęczyłam :P) - nie jestem pewna czy wrócę żywa z tych treningów... ;)

To chyba będą moje ostatnie urodziny :D

Na wszelki wypadek grzecznie pożegnam się  Co złego to nie ja!!! :)


***** kilka godzin później *****


Dla tych, którzy czekali dziś na mój zgon... muszę Was rozczarować J wróciłam na własnych nogach, choć raczej słaniałam się zamiast iść  :P

Trening biegowy podsumuje tak... nie jestem pewna czy osiągnęłam odpowiednią prędkość... ale tak szybko biegłam... tak szybko!!! ...że aż lakier z paznokci mi odpadał  Ale pochwała jest  skoro lakier odpadł - prędkość była odpowiednia J

Crosffit też przeżyłam, choć było ciężko :P tym razem nie było litości... ani babskiego treningu J było prawdziwe KATO!

Można uznać mnie za zmarłą/zdechłą J aczkolwiek mam zamiar powstać J ale dopiero jutro J

Ja odpadam na dziś, czuję się, jak ta zwierzyna z obrazka :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz